Z powrotem na lądzie

Witam wszystkich gorąco! Od 2 dni na lądzie z powrotem w Japonii, w punkcie startu, w m. Choshi. Moje chciejstwo przedostania się w krótkim czasie łodzią wiosłową do wybrzeża Ameryki zostało szybko zweryfikowane siłami przyrody, z którymi nie miałem najmniejszych szans. Dodatkowo opóźniony o 2 miesiące start spowodował, że raczej nieprawdopodobne stało się dotarcie do wybrzeża Ameryki przed zimą i strasznymi jesienno-zimowymi sztormami, z których słynie Północny Pacyfik. Biorąc powyższe pod uwagę przełożyłem rejs na wiosnę przyszłego roku. Decyzję podjąłem sam, jednakże w oparciu o negatywną rekomendację dot. kontynuowania rejsu wystawioną przez moje wsparcie brzegowe - firmę NavSim z Bolesławca. Przerwanie, przełożenie rejsu na przyszły rok nie zostało spowodowane czynnikiem ludzkim, strasznym wydarzeniem, czy też awarią sprzętu lecz chłodną, czasową kalkulacją. Na szczyt nie wchodzi się wtedy kiedy się chce, ale kiedy pozwala na to pogoda. Z tą jednak różnicą, że w górach niepogodę można przeczekać w którymś z obozów – na oceanie tego zrobić nie można. Tak więc póki co nie zostałem 3 osobą na świecie, która za pomocą wioseł przedarła się przez Północny Pacyfik, za to 14 – tą która na tej trasie poległa…  Nie będę ściemniał, że jestem z tego powodu szczęśliwy, ale jako żywy mam szansę, aby trasę pokonać. Happy end tegorocznej wyprawy zawdzięczam wielu ludziom, a także szczęśliwemu splotowi wydarzeń. Napiszę Wam pokrótce więcej.